Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burza mozgow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burza mozgow. Pokaż wszystkie posty

19.02.2009

konkluzje glebokie naszej grupy pod wezwaniem, do ktorej to spotkania doszlo po dwutygodniowej wymianie mailowej:

- geniusz to ktos, kto siada przed pusta biala kartka, lekkim ruchem dloni rozrzuca na niej kilka kleksow zawierajacych krytyke srogich tyranow lub ogolnie zepsutego na wskros a jakze spoleczenstwa, dodaje troche seksu, namietnosci, prawd ukrytych pod plaszczykiem aluzji i posypuje calosc poczuciem humoru. wszystko to dzieje sie samoistnie, bo geniusz nie musi sie wysilac, a juz w ogole w d.pie ma wszystkie reguly i obalajac jednym podmuchem system, gwizdze na poetyke arystotelowska.

- zycie w bajkach jest piekne, wszystko czarno biale, zero konfliktow wewnetrznych u bohaterow, sylwetki proste i zgrabnie nakreslone. oczywiscie zmodernizowalibysmy jaskinie skarbow i uczynilibysmy z niej plantacje marihuany z podziemnie wbudowanym browarem ;) na co komu dzis jeszcze jakies zlota i perly ;) no i jednoglosnie stwierdzilismy, ze kafkowe antybajki sa dla nas nie do przyjecia ;) za skomplikowane ;))

- wdzieczni niewymownie jestesmy braciszkom grimm, za to, ze nadali bajkom krazacym wsrod prostego ludu przepiekna forme literacka. natomiast nie jestesmy w ogole wdzieczni za to, ze okroli ow bajki ze sprosnosci i obscenicznosci, delikatnie wplatajac nudne aluzje.

- bajki jako takie pochodza z indii oraz, ze istnieje tam cudowna instytucja bajkomowcy, ktory stojac na ulicy, mami sluchaczy za kase :) tak wiemy, ze u nas ktos taki nosi miano polityka. ale my wolelibysmy zdecydowanie takiego bajkomowce, nareszcie wstawanie poranne z lozka mialoby sens ;)

- zarowno literaci okresu burzy i naporu jako i shakespeare doznali kleski, wszyscy albowiem skonczyli jako wariaci tudziez zasciankowi skostniali konserwatysci, piszac nudne klasyczne dziela. w koncu kto tak naprawde slyszal we wspolczesnym swiecie nazwiska shakespeare'a tudziez goethe'go ;)

- rozmowa telefoniczna uniemozliwila mi niestety wysluchanie marksisitowskiej interpretacji bajki, zdolalam jedynie wylowic jej cenne strzepki, ze wsiowy polglowek otrzymuje polowe krolestwa, a tym samym bez wiekszego wysilku przejmuje wladze, bo w koncu jakie znaczenie ma polowa krolestwa tak naprawde.

- na trudne pytanie profesora odpowiedziec moznaby, ze w sumie naukowcy nie sa jeszcze zgodni, co do wyzej wymienionej tezy. mozna rowniez ze zdziwieniem zapytac o to, czy autor TEGO dziela o podobnym do naszego profka nazwisku jest jego krewnym? :) mozna rowniez sie oburzyc i stwierdzic, ze nie potrafie zidentyfikowac sie z taze epoka literacka, bo wszyscy skonczyli jako konserwatysci, podobnie jak i pan profesorze i w ogole to egzamin tez jest konserwatywna instytucja, po czym teatralnie odmowic zeznan. w koncu mozna stwierdzic, ze skoro to pan jest autorem tegoz wiekopomnego dziela na temat burzy i naporu, to powinien pan znac zawarte w nim 13 tez, wiec dlaczego zadaje mi pan tak glupie pytania? ja jedynie moge zaprezentowac panu 14 teze :)

i w ten spsob egzamin zamieni sie w beztroski, radosny rebus, ktorego wynik nie bedzie zaskoczeniem ;))

tak, zdecydowanie nie nalezy spotykac sie w takie upaly :))