Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

20.02.2009

flugsteig, frank kunert.

tym tylko bylem
czego ty dotknelas dlonia
nad czym w noc glucha wronia
pochylalas sie strzegac
tym tylko bylem
co rozroznialas tam w dole
w licach zatartych
w czole rysy nawykla ciac

tys potracala przeciez zmysl
by drzal by nie usnal
mnie malzowine uszna
lepiac w goracym szepcie
tys to w wilgotna glab krtani
luki podniebien
kiedy wzywalem ciebie
miekki wkladala glos

slepy bylem lecz szlas
przeslonieta i jawna
wzrok wszczepiajac mi z nagla
tak zostawia sie slad
i tak swiaty sie stwarza
a stworzone od nowa
zaczynaja wirowac
i darami obdarzac

tak to blaskiem
ta mgla spowity
ziabem ogniem
wsrod przestworzy samotnie
krazy zblakany glob



josif brodski

niedomowienie

morning awekening, eva gonzales.

... swit nas obudzil obook siebie

przez niedomkniete okiennice

jestesmy teraz dwojgiem ludzi

co maja wspolna tajemnice

wiem juz - jezeli bedziesz ze mna

wszyskiego mi nie powiesz o nas

bo sol milosci - to niepewnosc

to prawda wciaz niedomowiona

niedomowienie...

/j. kofta, fragm./


kuszenie spinozy

Baruch Spinoza z Amsterdamu
zapragnal dosiegnac Boga

szlifujac na strychu
soczewki
przebil nagle zaslone
i stanal twarza w twarz
mowil dlugo
( a gdy tak mowil
rozszerzal sie umysl jego
i dusza jego)
zadawal pytania
na temat natury czlowieka

- Bog gladzil roztargniony brode

pytal o pierwsza przyczyne

- Bog patrzyl w nieskonczonosc

pytal o przyczyne ostateczna

- Bog lamal palce
chrzakal

kiedy Spinoza zamilkl
rzecze Bog

- mowisz ladnie Baruch
lubie twoja geometryczna lacine
a takze jasna skladnie
symetrie wywodow

pomowmy jednak
o Rzeczach Naprawde
Wielkich

- popatrz na twoje rece
pokaleczone i drzace

- niszczysz oczy w ciemnosciach

- odzywiasz sie zle
odziewasz nedznie

- kup nowy dom
wybacz weneckim lustrom
ze powtarzaja powierzchnie

- wybacz kwiaty we wlosach
pijackiej piosence

- dbaj o dochody
jak twoj kolega Kartezjusz

- badz przebiegly
jak Erazm

- poswiec traktat Ludwikowi XIV
i tak go nie przeczyta

- uciszaj racjonalna furie
upadna od niej trony
i sczernieja gwiazdy

- pomysl
o kobiecie
ktora da ci dziecko

- widzisz Baruch
mowimy o Rzeczach Wielkich

- chce byc kochany
przez nieuczonych i gwaltownych
sa to jedyni
ktorzy naprawde mnie lakna

teraz zaslona opada
Spinoza zostaje sam

nie widzi zlotego obloku
swiatla na wysokosciach
widzi ciemnosc

slyszy skrzypienie schodow
kroki schodzace w dol.

gdziez, jezeli nie tutaj zmierzyc sie ze swiatem,

porozbierac na czesci, rozstawic na strony,

wzniesc pod niebo, rozpedzic go na cztery wiatry

lub pusciwszy z torbami dac krzyzyk na droge?

gdziez jezeli nie tutaj te sile fatalna

dana nam od przeznaczen na wieczna smiertelnosc

wyprobowac przeciwko fizyce i chemii?

my i swiat tylko tutaj mamy rowne szanse.

tylko tutaj mozemy istniec ponad miare,

ponad mozliwosc ducha, wlasnosc materii.

a swiat takze jest piekny, jasny, oczywisty,

obliczalny, skonczony tylko tutaj, w slowie.

z. bienkowski: wstep do poetyki.

przez ten moj bezwstydny ksiezyc, mu sie przypomnialo, wiec siegnal po nia do plytoteki, by po chwili zacytowac:

o drugiej dziesiec
ksiezyc liznal ucho twe
tak bardzo szybko
nie zlapalem go za jezyk

o czwartej piec
to slonce
we wlosach twych
urzadzilo sobie
legowisko dla promieni

a ja cie pilnuje
towarzystwo gonie podejrzane
ktore tu nad ranem
sciaga patrzec jak spisz

wcale sie nie dziwie
jest to nawet zrozumiale lecz
lecz moga cie obudzic
a widze jak nad toba

nad toba sie unosza
nad toba sie unosza
nad toba plyna wolno moje sny

nad toba sie unosza
nad toba sie unosza
nad toba plyna wolno moje sny

nad toba sie unosza
nad toba sie unosza
nad toba plyna wolno moje sny
i pewnie teraz o mnie snisz

tuz po polnocy wpadla
do ciebie cma wybacz ale
wyprosilem ja na wieki
masz pozdrowienia od
najblizszych gwiazd
to Droga Mleczna
pozdrawia twoje piersi

nad toba sie unosza
nad toba się unosza
nad toba plyna wolno moje sny

nad toba sie unosza
nad toba sie unosza
nad toba plyna wolno moje sny

nad toba sie unosza
nad toba sie unosza
nad toba plyna wolno moje sny
i pewnie teraz o mnie snisz

g. ciechowski /straznik snu/

19.02.2009

jedwab duszy

nigdy
nie mowilem z nia
ani o milosci
ani o smierci

tylko slepy smak
i niemy dotyk
biegaly miedzy nami
gdy pograzeni w sobie
lezelismy blisko

musze
zajrzec do jej wnetrza
zobaczyc co nosi
w srodku

gdy spala
z otwartymi ustami
zajrzalem

i co
i co
jak myslicie
co zobaczylem

spodziewalem sie
galezi
spodziewalem sie
ptaka
spodziewalem sie
domu
nad woda wielka i cicha

a tam
na szklanej plycie
zobaczylem pare
jedwabnych ponczoch

moj boze
kupie jej te ponczochy
kupie

ale co zjawi sie wtedy
na szklanej plycie
malej duszy

bedzie to rzecz
ktorej nie dotyka sie
ani jednym palcem marzenia

zbigniew herbert

studium przedmiotu

1

najpiekniejszy jest przedmiot

ktorego nie ma

nie sluzy do noszenia wody

ani do przechowania prochow bohatera

nie tulila go antygona

nie utopil sie w nim szczur

nie posiada otworu

cale jest otwarte

widziane

z wszystkich stron

to znaczy zaledwie

przeczute

wlosy

wszystkich jego linii

lacza sie

w jeden strumien

ani

oslepienie

ani

smierc

nie wydrze przedmiotu

ktorego nie ma

2

zaznacz miejsce

gdzie stal przedmiot

ktorego nie ma

czarnym kwadratem

bedzie to

prosty tren

o pieknym nieobecnym

meski zal

zamkniety

w czworobok

3

teraz

cala przestrzen

wzbiera jak ocean

huragan bije

w czarny zagiel

skrzydlo zamieci krazy

nad czarnym kwadratem

i tonie wyspa

pod slonym przyborem

4

masz teraz

pusta przestrzen

piekniejsza od przedmiotu

piekniejsza od miejsca po nim

jest to przedswiat

bialy raj

wszystkich mozliwosci

mozesz tam wejsc

krzyknac

pion-poziom

uderzy w nagi horyzont

prostopadly piorun

mozemy na tym poprzestac

i tak juz stworzyles swiat

5

sluchaj rad

wewnetrzengo oka

nie ulegaj

szeptom pomrukom mlaskaniu

to niestworzony swiat

tloczy sie przed bramami obrazu

aniolowie oferuja

rozowa wate oblokow

drzewa wtykaja wszedzie

niechlujne zielone wlosy

krolowie zachwalaja purpure

i kaza trebaczom

wyzlacac

nawet wieloryb prosi o portret

sluchaj rad wewnetrzengo oka

nie wpuszczaj nikogo

6

wyjmij

z cienia przedmiotu

ktorego nie ma

z polarnej przestrzeni

z surowych marzen wewnetrzengo oka

krzeslo

piekne i bezuzyteczne

jak katedra w puszczy

poloz na krzesle

zmieta serwete

dodaj do idei porzadku

idee przygody

niech bedzie wyznaniem wiary

w obliczu pionu zmagajacego sie z horyzontem

niech bedzie

cichsze od aniolow

dumniejsze od krolow

prawdziwsze niz wieloryb

niech ma oblicze rzeczy ostatecznych

prosimy wypowiedz o krzeslo

dno wewnetrzengo oka

teczowke koniecznosci

zrenice smierci.


herbert, z.: studium przedmiotu ;wyd. dolnoslaskie, wroclaw 1996.

am i sitting still?-she asked him.

is my face enough in profile?

shall i hold the bouquet higher?

will it come into the picture?

lewis carroll, hiawatha's photographing

zasypiamy w slowach

zasypiamy na slowach

budzimy sie w slowach


czasem sa to lagodne

proste rzeczowniki

las albo okret



odrywaja sie od nas

las odchodzi szybko

za linie horyzontu



okret odplywa

bez sladu i przyczyny



niebezpieczne sa slowa
ktore wypadly z calosci
urywki zdan sentencji

poczatki refrenu

zapomnianego hymnu



zbawieni beda ci ktorzy...

pamietaj abys...

lub jak

drobna i klujaca szpilka

co spajala

najpiekniejsza zgubiona

metafore swiata



trzeba snic cierpliwie

w nadziei ze tresc sie dopelni

ze brakujace slowa

wejda w kalekie zdania

i pewnosc na ktora czekamy

zarzuci kotwice.

zbigniew herbert

against portraits

how, beyond all foresight

or intention, light

plays with a face

whose features play with light:

frame on gilded frame,

ancestor on ancestor,

the gallery is filled

with more certainty than we can bear:

if there must be

an art of portratuire,

let it show us ourselves as we

break from the image of what we are:

the animation of speech, and then

the eyes eluding

that which, once spoken,

seems too specific, too concluding:

or, entering a sudden slant

of brightness, between dark and gold,

a face half-hesitant,

face at a threshold:

charles tomlinson

16.02.2009

coming into your room i spoke your name,

paused in the doorway, but no answer came.

sun through the window slanted dusty down

on bookshelves patternd crimson, gold and brown,

and framed the roses, with their august air

of heart and heaven, in a burning square,

creeping to light your scarf that lay beside

my opened letter, pens, a spanish guide.

so sharply then i felt our summer there,

reproach, a bubble broken, left despair;

it seemd no sense that frases could offend,

no reason valid for a scribble and;

if you’d but come, i could have made it plain,

there , in the silence; but i stayed in vain.

time’s tower bells outside repeating four,

their empty epilogue, i closed the door.

john lehmann